Mądra zasada trzymania się złotego środka

active-19413_960_720

Po 150 latach intensywnej propagandy odchudzania się i histerycznej wręcz obawy przed każdą dodatkowo spożytą kalorią, w większość rozwiniętych społeczeństw być otyłym to znaczy być nie do zaakceptowania. Ludzi z nadwagą ocenia się nie tylko ,,od strony fizycznej – jako pozbawionych seksu, nieatrakcyjnych, nieeleganckich. Otyłość stała się synonimem słabego charakteru, braku umiejętności samokontroli, a nawet – niemożności osiągania sukcesów w życiu.

Wszyscy stoją pod pręgierzem opinii publicznej, której ideałem jest wyśrubowana szczupła sylwetka. Prawie nikt nie staje w obronie osób korpulentnych i kształtów „rubensowskich”. Na szczęście, pojawiają się sporadycznie Don Kichoci, samotni próbujący przebić się ze swoimi poglądami przez barykady „weight watchers” (strażników własnej wagi) i fanatycznych entuzjastów gimnastyki Jane Fondy. Do nich należy znana amerykańska socjolog Boi Schwartz.

Zaprzecza ona lansowanej tezie, że w każdej pani z nadwagą w środku znajduje się jej własny chudziutki sobowtór, który tylko czeka domagając się uwolnienia. Osoby z nadwagą nie są nieszczęśliwe dlatego, że są otyłe, tylko dlatego że wyróżniają się swoją tuszą w społeczeństwach osób nadmiernie szczupłych. W nowoczesnych społeczeństwach wyobrażenie człowieka sukcesu łączy się zawsze ze szczupłą sylwetką. Korpulentna pani Smith czuje się równie zdeprymowana jak pani Kowalska, kiedy musi szukać drogich, wyspecjalizowanych sklepów z odzieżą o większych niż przeciętne rozmiarach, odczuwając przy tym brak społecznej akceptacji.

W Ameryce porównuje się ludzi otyłych z prześladowanymi mniejszościami narodowymi. Wiele badań socjologicznych wykazało, że pracodawcy chętniej zatrudniają nawet byłych więźniów, czy warunkowe zwolnionych chorych psychicznie niż osoby otyłe z nieporównywalnie lepszymi kwalifikacjami.

Naukowcy stwierdzili, że ludzie otyli zarabiają ogólnie zdecydowanie mniej, awansują wolniej i są mniej lubiani niż ich szczupli koledzy. Na jednym z badań 40 proc. ankietowanych kobiet na pytanie: Czego najbardziej się boisz? odpowiedziało: Być otyłą!

Kto odczuwał przerażenie podczas lektury książek opisujących tortury nadawane stopom chińskich piękności, rozczulał się nad losem hindusach dzieci wsadzanych w urny lub współczuł XIX-wiecznym pięknościom noszącym obowiązkowo gorsety ściskające klatkę piersiową zniekształcone biodra i kości miednicy, zrozumie również cierpienia psychiczne i fizyczne człowieka z nadwagą, jakie zadaje on sobie współcześnie.

Ciekawe, co powiedzą – powiedzmy naukowcy za 100 lat, zapoznający się z dokumentacją lekarską dotyczącą np. osób z nadwagą, zniekształconych przez nadmierny trening; oglądający zdjęcia rentgenowskie żołądków i jelit okaleczonych podczas operacji odchudzających, czy wreszcie – studiujący historię choroby ofiar jadłowstrętu psychicznego (anorexia nervosa), rozwijającego się na tle drastycznego odchudzania się, zwłaszcza u młodych dziewcząt.